Sparing: Górnik Zabrze - Flota Świnoujście 1:0 (0:0)

Górnik pokonał 1:0 (0:0) pierwszoligową Flotę Świnoujście w mecz sparingowym rozegranym podczas zgrupowania we Wronkach. Zwycięskiego gola dla zabrzan strzelił w 58 minucie spotkania z rzutu karnego kapitan Górnika, Adam Banaś (rzut karny podyktowany za faul bramkarza Floty na Danielu Sikorskim).

Górnik w czołówce raportu “Polska piłka”

Jak wynika z badania “Polska piłka” wydanego przez Press-Service Monitoring Mediów Górnik Zabrze był w czerwcu najczęściej występuącym klubem w prasie. Najbardziej medialną drużyną Ekstraklasy została jednak uznana Polonia Warszawa, która uzyskała najwięcej publikacji w internecie i nieznacznie wyprzedziła Górnika. Warto jednak zauważyć, że na początku czerwca Górnik był jeszcze pierwszoligowcem. Wyraźną stratę do obu klubów zanotowała Wisła Kraków.

W Górniku ma być teraz jak w reprezentacji Niemiec

Michael Bemben 12 sezonów spędził na niemieckich boiskach. Rozegrał ponad 100 spotkań w barwach VfL Bochum, z czego większość w Bundeslidze. Teraz ma zarazić niemiecką mentalnością piłkarzy Górnika.
Michael Mueller, szef rady nadzorczej Górnika, jednocześnie wiceprezes Allianz Polska, jest bardzo zadowolony z pozyskania 34-letniego gracza. - Michael jest nie tylko doskonałym prawym obrońcą, ale przede wszystkim to profesjonalista. Liczę na to, że będzie pokazywać kolegom, jakie jest podejście do zawodu w Bundeslidze, na boisku i poza nim - mówi Mueller.

- Ma uczyć naszych młodych zawodników solidności, sportowych nawyków, odpowiedniego odżywiania, dbania o siebie. Jednocześnie Michał to wojownik na boisku - dodaje Łukasz Mazur, prezes Górnika.

- Niemcy zawsze przez 90 minut grają swój mecz, nie dają się wybić z rytmu. Dlatego nie obawiałem się o reprezentację Niemiec podczas mistrzostw świata. Wiedziałem, że będzie dobrze. Nasz Górnik też będzie grał swoją piłkę, aż sędzia nie odgwiżdże końca meczu. Taka będzie nasza filozofia - przekonuje Bemben, którego już kilka lat temu próbował ściągnąć do Zabrza trener Ryszard Komornicki. Sprawa rozbiła się jednak wtedy o pieniądze.

Bemben ma żonę Igę oraz pięcioletnią córeczkę Caprice. Zawodnik mieszka w Zabrzu, zapewne niebawem ściągnie tu swoich najbliższych. Na razie ma za sobą kilka sparingów i dwa obozy przygotowawcze. - W Zakopanem podczas pierwszego zgrupowania było ciężko, nie każdy wiedział jeszcze, o co chodzi, musieliśmy się odnaleźć w nowym zespole. Do tego dochodziło zmęczenie solidnymi treningami. Jednak niedawny sparing z Gorzowem pokazał, że idziemy w dobrą stronę - przyznaje zawodnik.

Bemben jest zadowolony, bo w Zabrzu nie musi zmieniać stylu gry. - Bardzo cenię trenera Uwe Neuhausa, z którym pracowałem w Berlinie. U niego boczni obrońcy musieli grać ofensywnie. Teraz w Górniku to samo preferuje trener Adam Nawałka - mówi 34-letni obrońca.

Bemben to człowiek cierpliwy. Zawsze zależało mu na grze w Górniku. - Tata był piłkarzem w klubie Betleja Ruda Śląska [potoczna nazwa nieistniejącego klubu Naprzód, potem Koksownik Ruda Śląska - przyp. red.], brat grał w Wawelu Wirek. Jako dziecko trafiłem do Górnika. Wtedy usłyszałem, że jestem jeszcze za mały i muszę poczekać. Cierpliwie odczekałem cały rok i znów wróciłem. Wtedy się udało - mówi. Na Roosevelta podczas meczów ligowych podawał piłki sławom: Janowi Urbanowi, Ryszardowi Komornickiemu czy Andrzejowi Iwanowi.

Jako 13-latek wyjechał z rodzicami do Niemiec i marzenia o grze w Górniku musiał odłożyć. W Niemczech trafił najpierw do małego klubu SpVgg Bönen, stamtąd do Hamm, a półtora roku później do VfL Bochum. Jego partnerami w zespole byli m.in. kapitan reprezentacji Nigerii Sunday Oliseh, król strzelców Bundesligi z 2003 roku, Hiszpan z duńskimi korzeniami Thomas Christiansen czy Irańczyk Vahid Hashemian, mistrz Niemiec z Bayernem Monachium. Na okrągło grał też w towarzystwie zawodników z polskimi korzeniami: Tomaszem Wałdochem, Dariuszem Woszem, Henrykiem Bałuszyńskim czy Slawo Freierem.

Ostatnie lata spędził w stolicy Niemiec, z Unionem Berlin wywalczył awans do 2. Bundesligi. Był jednym z ulubieńców kibiców Unionu, fani nazywali go “Bembo”.

Najlepszy okres w karierze? - Zdecydowanie sezon 2003/04. To wtedy Bochum zakwalifikowało się do Pucharu UEFA. Żałuję tylko, że nie wystąpiłem w europejskich pucharach. Gdyby Bochum awansowało do II rundy, wtedy pewnie pojawiłbym się w składzie. Jednak w rewanżowym meczu I rundy z belgijskim Standardem Liege straciliśmy gola w 90. minucie, co przesądziło o naszym odpadnięciu. Może w Górniku uda mi się zagrać w pucharach? - zastanawia się piłkarz.

- Bochum to w pewnym momencie była polska kolonia, chyba siedmiu piłkarzy mówiło po polsku - mówi Bałuszyński, który pamięta, jak Bemben był wprowadzany do pierwszego zespołu Bochum.

Teraz Bemben trafił do Górnika, w którym szef rady nadzorczej jest Niemcem, a dyrektor sportowy Tomasz Wałdoch dużą część kariery spędził na boiskach Bundesligi. Na dodatek sponsor klubu to firma z niemieckimi korzeniami.

- Niemcy przewyższają polskie kluby pod względem organizacji, i tego właśnie powinniśmy się od nich uczyć. W Bundeslidze piłkarze wiedzą, że aby zarabiać, muszą dobrze grać. W Polsce choćby niedawny przykład tzw. gwiazd w Zabrzu pokazywał, że nie zawsze kasa uzależniona jest od gry. Dzięki takim piłkarzom jak Bemben młodzi w Górniku będą mieli skąd czerpać wzorce - przekonuje Bałuszyński.

Urodzony: 28 stycznia 1976 w Rudzie Śląskiej

Wzrost: 181 cm

Pozycja na boisku: prawy obrońca

Kluby: Górnik Zabrze, SpVg Bönen 1984, Hammer, VfL Bochum, Rot-Weiss Essen, 1. FC Union Berlin, Górnik Zabrze

Mecze/gole w Bundeslidze: 65/0.

źródło: Gazeta Wyborcza

Nie “czy”, lecz “kiedy”

Wczoraj działacze z Roosevelta mieli spotkać się w celu dopięcia wszelkich szczegółów strategii po wywalczonym awansie do ekstraklasy. I spotkali się, ale tylko po to, by… przeanalizować porażkę z Wartą.
W ostatnim czasie zabrzanie byli na fali wznoszącej. Po efektownych zwycięstwach z ŁKS-em Łódź (4:1), Stalą Stalowa Wola (3:0) czy Pogonią Szczecin (2:0) nikt przy Roosevelta nie przypuszczał, że w spotkaniu z przeżywającą ostatnio kryzys Wartą Poznań Górnik nie przypieczętuje awansu do ekstraklasy. Tymczasem, ku zdumieniu chyba wszystkich, przygotowane szampany ostatecznie nie wystrzeliły. - Co najwyżej tanie wina - zauważa z uśmiechem prezes Górnika, Łukasz Mazur. W Zabrzu nie mają jednak powodów do śmiechu, gdyż sytuacja staje się coraz bardziej napięta. W czwartek prezes miał spotkać się m.in. z trenerem Adamem Nawałką i dyrektorem sportowym, Tomaszem Wałdochem, aby omówić działania po awansie. Spotkał się, ale tylko po to, by przeanalizować porażkę. - Już przed tym meczem z Wartą balon został napompowany do granic wytrzymałości. W poczynaniach zawodników było widać rozkojarzenie całą sytuacją. Niestety, przyszedł słabszy mecz. Goście mieli swój dzień. Oddali cztery strzały na bramkę i trzy wpadły do siatki. W ofensywie radziliśmy sobie całkiem nieźle. Brakowało jednak skuteczności. Za to gra w defensywie pozostawiła wiele do życzenia - mówi prezes.
Górnikowi potrzebny był tylko jeden punkt. - Tylko albo aż. Ja zawsze powtarzam, że najtrudniejszy jest ten ostatni krok. Na szczęście balon pękł i teraz bez wielkiej presji powinno pójść łatwiej - przyznaje Mazur. Problem polega jednak na ty, że do końca pozostały dwie kolejki i o to jedno “oczko” może nie być w cale tak łatwo. Oba spotkania zabrzanie rozegrają na wyjeździe. Odpowiednio - z walczącym o utrzymanie Dolcanem Ząbki i mającym już zapewniony awans Widzewem Łódź. - Czekają nas ciężkie przeprawy. Ale chcąc myśleć o elicie, z całym szacunkiem dla Dolcanu, nie możemy się bać tego zespołu.
Czy w Zabrzu przygotowani są na ewentualny czarny scenariusz? - Prywatnie interesuję się koszykówką. Śledzę ostatnio finał konferencji wschodniej NBA. Początkowo wszyscy okrzyknęli Orlando Magic mistrzem. Po trzech porażkach zostali skreśleni. Pozbierali się i dwukrotnie zwyciężyli, wracając do gry. To po raz kolejny pokazuje, jak nieprzewidywalny jest sport; nie można niczego pochopnie zakładać. Dlatego zawsze jakiś plan B trzeba mieć. Odłożyliśmy go jednak na półkę. Cel jest jasny i teraz nie zastanawiamy się, czy go zrealizujemy, tylko kiedy. Wierzę, że to stanie się na Dzień Dziecka - kończy Mazur.

źródło: Sport

Albo rewolucja albo…

Feta z okazji powrotu Górnika Zabrze do ekstraklasy nie odbyła się, choć zapewne to tylko kwestia czasu. Trudno przecież zakładać, że w dwóch pozostałych do końca rozgrywek meczach piłkarze z Zabrza nie zdobędą jednego punktu, a Sandecja wywalczy komplet, czyli sześć punktów.
Oglądałem środowy mecz Górnika - z Wartą Poznań - z nutką rozczarowania. Nie pierwszy zresztą raz. Takie toporne i bezbarwne granie. Bez pomysłu, bez finezji, bez fantazji. Tyle że z sercem, ale to przecież za mało. Jako żywo, przypomniał się Górnik (jeszcze ekstraklasowy) z poprzedniego sezonu, kiedy to nieubłaganie - prezentując taki właśnie styl - wędrował ku pierwszej lidze. Charakterystyczne, że było to niezależne od tego, kto akurat siedział na ławce w roli trenera. Czy to Ryszard Wieczorek, czy to Ryszard Komornicki, czy to Henryk Kasperczak. Szybko zresztą połapano się w Zabrzu, że chyba problem nie w trenerze, lecz w zawodnikach.
Połapano się? I co z tego? Tylko nerwy po drodze na drugie miejsce w tabeli i tylko nerwy, czy drużyna zdoła je utrzymać. Ale największe nerwy powinny towarzyszyć wszystkim sternikom Górnika w zastanawianiu się nad przyszłością zespołu w ekstraklasie, a głównie celami, jakie można i należy nakreślić przed nim w związku z awansem.
Ciekawiłoby mnie, co na to wszystko, na przykład, Tomasz Wałdoch. I oczywiście nie tyle opinia wygłaszana na użytek mediów, czyli stonowana i dyplomatyczna, ile ta prawdziwa, na użytek gabinetów. Prywatnie zakładam, że powinna ona być druzgocąca i dyskwalifikująca dla 70-80 procent tego zespołu, licząc nie jedenastkę, a całą kadrę. Bo ta kadra na ekstraklasę się nie nadaje, co zresztą udowadnia z mozołem już drugi rok z rzędu i co pokazał w środę, z całym swoim sprytem i kunsztem, Piotr Reiss, 38- latek zresztą.
Czy rewolucja na Roosevelta się dokona? Albo inaczej - czy nowe kierownictwo klubu, z przyczyn mentalnych i finansowych, będzie w stanie jej dokonać? Jeśli nie, to znaczy, że męki Górnika trwać będą nadal; mniej więcej wiadomo, z jakim skutkiem. Nie wiem, czy kibice w Zabrzu na to zasłużyli.

autor: Andrzej Grygierczyk / Sport

 


Magazyn Górnik

Miesięcznik będzie zawierał 36 stron całkowicie „trójkolorowych". Ciekawe wywiady, interesujące artykuły, profesjonalne zdjęcia, konkursy, wybory Miss Górnika, strony tworzone przez zabrzańskich kibiców i wiele innych ciekawych propozycji będzie zdecydowanie mocną stroną „Górnika". Za jedyne 4 zł najlepsza dawka informacji o Górniku co miesiąc trafi do rąk kibiców.

Wspomóż Klub

Jesteś fanem "Górnika Zabrze" ? Z nową kartą Dominet Banku Mastercard Standard "Górnik Zabrze" zadbasz o rozwój swojego klubu. Część dochodów uzyskanych z transakcji bezgotówkowych dokonanych za pośrednictwem  karty, Dominet Bank przekaże Twojej ulubionej drużynie.

więcej tutaj



 

 
 
   


Copyright © 2006 - Górnik Zabrze Fan Club Tarnowskie Góry - All Rights Reserved